Lato to czas festiwali, plaż, food trucków, budek z kebabem, lodami, goframi czy burgerami. Chętnie kupujemy gotowe sałatki, świeże owoce w kubkach, kanapki na stacjach paliw oraz dania, które można zjeść od razu po zakupie. Większość takich punktów gastronomicznych działa zgodnie z zasadami higieny i oferuje bezpieczną żywność. Wystarczy jednak jedno ogniwo, które zawiedzie, aby pojawiło się ryzyko skażenia mikrobiologicznego.
Jednym z drobnoustrojów, który od lat budzi szczególne zainteresowanie specjalistów zajmujących się bezpieczeństwem żywności, jest Listeria monocytogenes. Bakteria potrafi rozwijać się również w temperaturach chłodniczych, dlatego szczególną uwagę zwraca się na produkty gotowe do spożycia, które nie są już ponownie podgrzewane przed podaniem. Do tej grupy należą między innymi surówki, sałatki, dodatki do kebabów i burgerów, gotowe kanapki, sery, wędzone ryby czy wiele deserów chłodzonych.
Od producenta do klienta – gdzie pojawia się ryzyko?
Bezpieczeństwo żywności nie zależy wyłącznie od miejsca, w którym kupujemy posiłek. Znaczenie ma cały łańcuch dostaw – od producenta, przez magazyn, transport i chłodnię, aż po punkt gastronomiczny. Awaria agregatu chłodniczego, zbyt wysoka temperatura podczas przewozu, zbyt długie przechowywanie gotowych dodatków czy nieprawidłowo działające lady chłodnicze mogą zwiększać ryzyko namnażania się drobnoustrojów.
Szczególnie latem utrzymanie właściwej temperatury staje się dużo trudniejsze. Częste otwieranie urządzeń chłodniczych, wysoka temperatura otoczenia oraz duża liczba klientów powodują, że personel musi jeszcze dokładniej kontrolować warunki przechowywania produktów.
